Według organizatora, The Hong Kong Alliance in Support of Patriotic Democratic Movements of China, 8 tys. osób przemaszerowało z Victoria Pak w Causeway Bay do siedziby rządu w Cenral. Według policji 4700 osób rozpoczęło marsz, a 4150 go ukończyło.
Na czele marszu szła grupa 20-latków, którzy urodzili się w 1989 roku. Do protestujących dołączył Xiong Yan, który przez długi czas był na liście 21 najbardziej poszukiwanych protestujących z Tiananmen. Po dwóch latach spędzonych w więzieniu, uciekł przez Hongkong do Stanów Zjednoczonych. Obecnie w Armii Amerykańskiej jest kapelanem. Xiong Yan powiedział reporterom, że jest szczęśliwy mogąc powrócić na chińską ziemię po 17 latach wygnania i ma nadzieję, że pewnego dnia postawi ponownie swoją stopę w Pekinie.
Niestety duński rzeźbiarz, Jens Galschiot, który stworzył "Kolumnę wstydu" dla upamiętnienia wydarzeń na Placu Tiananmen, został zatrzymany na lotnisku i po sześciu godzinach oczekiwania odmówiono mu wjazdu.
"Żaden konkretny powód nie został mu przedstawiony przez Urząd Imigracyjny. Zastanawiamy się czy ta decyzja została podjęta przez rząd Hongkongu" - powiedział Lasse Markus Galschiot, jeden z dwóch synów rzeźbiarza, któremu pozwolono wjechać do Hongkongu.
Podejrzewa on, że zakaz ten powiązany jest z ostatnią wizytą Dalailamy w Danii i jego spotkaniu z premierem Danii, Lars Loekke Rasmussen.
Prezes Alliance, Szeto Wah, powiedział, że wierzy iż więcej mieszkańców Hongkongu przyłączy się w wigilijny czwartek i zapali tradycyjną świeczkę.
Wielu maszerujących wykrzykiwało slogany lub niosło transparenty wzywające Pekin do zmiany oficjalnego stanowiska mówiącego, że incydent 4 czerwca był kontrrewolucyjnym spiskiem, mającym na celu obalenie rządu.
Opracowanie: Błażej Babik
Wykop artykuł